niedziela, 17 sierpnia 2014
łatwo przyszło, łatwo poszło.
8 sierpnia były dokładnie 2 miesiące jak mnie zostawił. Codziennie staram sobie wkręcać na siłę, że on już mnie nie obchodzi, ale tak nie jest. Tęsknię. Tęsknię za nim mimo wszystko. Najgorsze jest to, że ja się zakochałam i to poważnie. Jeszcze nigdy nie cierpiałam tak z powodu faceta. Owszem, przeżywałam, ale żeby tak długo to nie. Chciałabym się już wyleczyć, bo to uciążliwe. Daje mi to do myślenia, że ja już nie znajdę nikogo kto mnie pokocha. Chciałabym się teraz do kogoś przytulić, czuć jakieś bezpieczeństwo, mieć poczucie, że komuś na mnie zależy. Tak było wtedy. Nie był idealny, ale zależało mu - szkoda,że tylko na chwilę...
poniedziałek, 7 lipca 2014
Jak zapomnieć?
Dawno mnie tutaj nie było. 30 kwietnia napisałam tutaj ostatni post. Przez cały maj były zgrzyty, ale było też dobrze, a przynajmniej mi się tak wydawało. Wtedy czułam się dobrze, nawet bardzo. Miałam poczucie, że jest ktoś komu zależy, ktoś kto nie zostawi mnie z dnia na dzień właśnie wtedy, gdy pojawiają się kłopoty, a kłopoty trzeba rozwiązywać.
Na początku miałam bekę i traktowałam ten związek z rezerwą. Owszem, lubiłam go, ale brałam wszystko na dystans. W końcu pochodzimy z dwóch różnych światów...
Gdzieś ok. 16 maja zaczęłam to brać na poważnie, później poszło już z górki ZAKOCHAŁAM SIĘ. Zakochałam się w kimś, kogo od początku miałam za idiotę. W życiu nie poleciałabym na kogoś takiego, nawet mi się nie podobał, ale kurde coś mnie tam ciągnęło - ta zła siła, która jak się później okazało rzeczywiście była zła. Mówił, że kocha i tak mi się wydawało, że tak jest, ale właśnie WYDAWAŁO mi się tylko. Nie wiem kim dla niego byłam, może kimś dla wypełnienia wolnego czasu? Kimś, kto robi mu dobrze? Jak się okazało byłam dla niego nikim, bo zostawił mnie z dnia na dzień i to jeszcze przez telefon. Wybrał kolegów, dragi, alkohol, dziwki i WOLNOŚĆ. Ja wiem, że też nie byłam w stosunku do niego fair zawsze, ale w życiu nie zrobiłabym mu takiego świństwa.
Zaakceptowałam tyle rzeczy, a on twierdził, że nie akceptuje go takim jaki jest. Co za bzdura. Jego przeszłość za każdym razem mnie dobijała, ale ja z zaciśniętymi zębami słuchałam tego i przyjmowałam do wiadomości to, że jestem z kimś nienormalnym.
Psuło się od tygodnia, był płacz, prawie rozstanie, ale wydawało mi się chociaż w połowie, że to się ustatkuje i on tak szybko nie odpuści! Ale ja przecież zapomniałam, że ja nie mam szczęścia w miłości i jeszcze nikt o mnie tak na serio nie zawalczył o czym skrycie marzę. Pisałam to już wcześniej kiedyś, że każda kobieta lubi poczuć się wyjątkowa. Nie muszą to być drogie prezenty i nie wiem co, ale zwyczajne gesty. Ja na ogół nie jestem wymagająca i jak się zaangażuję to akceptuję takie rzeczy, że normalnie bym tego nie zaakceptowała, ale cóż - serce nie sługa. Wracając do tematu, nie dostałam od niego nic. Również nie zabrał mnie nigdzie. A nie przepraszam zabrał, pamiętam to jak dziś - po zdanej ustnej maturze z polskiego zabrał mnie na ryby, niby wszystko ok. Wydawało mi się, że będzie romantycznie - ja, on i wokół nic. Myliłam się. Jego najlepszy ' best friend ' z nami pojechał. Wiecie jak się wtedy czułam? Jak kretynka, ale co ja miałam poradzić na to? Na początku nie przeszkadzali mi jego kumple, ale później owszem. Uważam, że jeżeli masz dziewczynę i pewne zobowiązania wobec niej to kumple powinni iść na bok. Przynajmniej mi się tak wydaje. Ale nie było tak.
Ja nigdy nie zabraniałam się mu spotykać z kumplami - Ty masz swoich kumpli, a ja swoje koleżanki. Ale w momencie, gdy Jego najlepszy kumpel wpierdala się w związek i sprzedaje złote rady, a on go słucha no to przykro mi, ale nic dobrego z tego nie będzie i nie było.
Jestem głupią naiwniaczką, bo czekam na to kiedy on napisze, że mu mnie brakuje, ale taki dzień nie nastąpi. Kocham go bardzo, ale nie wrócę do niego, mimo tego, że cholernie cierpię. Zrobiłabym dla niego wszystko, jednak pragnę przypomnieć, że to on porzucił mnie jak ostatnie ścierwo, bo nie miał odwagi spojrzeć mi w oczy, a obwinia za wszystko mnie i nie chce mnie znać. Jest pieprzonym cwaniakiem, ale jak przyszło co do czego pokazał swoje prawdziwe oblicze. Najgorsze jest to, że ja doskonale wiedziałam o tym, wiedziałam jaki to cham i prostak, ale wierzyłam w to, że on się zmieni, że będzie tak jak być powinno.
Gdyby Ci zależało nie zostawiłbyś mnie. Nigdy Ci na mnie nie zależało. Twój kolega miał rację, liczą się dla Ciebie tylko melanże, a słowo ' kocham ' to tylko słowo. Powinnam słuchać starszych, bo jak widać on miał rację co do Ciebie.
Koniec płaczu.
Na początku miałam bekę i traktowałam ten związek z rezerwą. Owszem, lubiłam go, ale brałam wszystko na dystans. W końcu pochodzimy z dwóch różnych światów...
Gdzieś ok. 16 maja zaczęłam to brać na poważnie, później poszło już z górki ZAKOCHAŁAM SIĘ. Zakochałam się w kimś, kogo od początku miałam za idiotę. W życiu nie poleciałabym na kogoś takiego, nawet mi się nie podobał, ale kurde coś mnie tam ciągnęło - ta zła siła, która jak się później okazało rzeczywiście była zła. Mówił, że kocha i tak mi się wydawało, że tak jest, ale właśnie WYDAWAŁO mi się tylko. Nie wiem kim dla niego byłam, może kimś dla wypełnienia wolnego czasu? Kimś, kto robi mu dobrze? Jak się okazało byłam dla niego nikim, bo zostawił mnie z dnia na dzień i to jeszcze przez telefon. Wybrał kolegów, dragi, alkohol, dziwki i WOLNOŚĆ. Ja wiem, że też nie byłam w stosunku do niego fair zawsze, ale w życiu nie zrobiłabym mu takiego świństwa.
Zaakceptowałam tyle rzeczy, a on twierdził, że nie akceptuje go takim jaki jest. Co za bzdura. Jego przeszłość za każdym razem mnie dobijała, ale ja z zaciśniętymi zębami słuchałam tego i przyjmowałam do wiadomości to, że jestem z kimś nienormalnym.
Psuło się od tygodnia, był płacz, prawie rozstanie, ale wydawało mi się chociaż w połowie, że to się ustatkuje i on tak szybko nie odpuści! Ale ja przecież zapomniałam, że ja nie mam szczęścia w miłości i jeszcze nikt o mnie tak na serio nie zawalczył o czym skrycie marzę. Pisałam to już wcześniej kiedyś, że każda kobieta lubi poczuć się wyjątkowa. Nie muszą to być drogie prezenty i nie wiem co, ale zwyczajne gesty. Ja na ogół nie jestem wymagająca i jak się zaangażuję to akceptuję takie rzeczy, że normalnie bym tego nie zaakceptowała, ale cóż - serce nie sługa. Wracając do tematu, nie dostałam od niego nic. Również nie zabrał mnie nigdzie. A nie przepraszam zabrał, pamiętam to jak dziś - po zdanej ustnej maturze z polskiego zabrał mnie na ryby, niby wszystko ok. Wydawało mi się, że będzie romantycznie - ja, on i wokół nic. Myliłam się. Jego najlepszy ' best friend ' z nami pojechał. Wiecie jak się wtedy czułam? Jak kretynka, ale co ja miałam poradzić na to? Na początku nie przeszkadzali mi jego kumple, ale później owszem. Uważam, że jeżeli masz dziewczynę i pewne zobowiązania wobec niej to kumple powinni iść na bok. Przynajmniej mi się tak wydaje. Ale nie było tak.
Ja nigdy nie zabraniałam się mu spotykać z kumplami - Ty masz swoich kumpli, a ja swoje koleżanki. Ale w momencie, gdy Jego najlepszy kumpel wpierdala się w związek i sprzedaje złote rady, a on go słucha no to przykro mi, ale nic dobrego z tego nie będzie i nie było.
Jestem głupią naiwniaczką, bo czekam na to kiedy on napisze, że mu mnie brakuje, ale taki dzień nie nastąpi. Kocham go bardzo, ale nie wrócę do niego, mimo tego, że cholernie cierpię. Zrobiłabym dla niego wszystko, jednak pragnę przypomnieć, że to on porzucił mnie jak ostatnie ścierwo, bo nie miał odwagi spojrzeć mi w oczy, a obwinia za wszystko mnie i nie chce mnie znać. Jest pieprzonym cwaniakiem, ale jak przyszło co do czego pokazał swoje prawdziwe oblicze. Najgorsze jest to, że ja doskonale wiedziałam o tym, wiedziałam jaki to cham i prostak, ale wierzyłam w to, że on się zmieni, że będzie tak jak być powinno.
Gdyby Ci zależało nie zostawiłbyś mnie. Nigdy Ci na mnie nie zależało. Twój kolega miał rację, liczą się dla Ciebie tylko melanże, a słowo ' kocham ' to tylko słowo. Powinnam słuchać starszych, bo jak widać on miał rację co do Ciebie.
Koniec płaczu.
środa, 30 kwietnia 2014
...
Jeszcze nikt nigdy nie był dla mnie taki dobry. Wiem, że nie jest idealny, ale wiem, że mu zależy. To jest najpiękniejsze co mogło mnie spotkać po tych wszystkich nieudanych romansach. Nie wiem czy to chwilowe, nawet nie chce tak myśleć, ale zobacz co mi powiedział :
' błysk w oku za który oddałbym życie należy do Ciebie... '
Miękną mi kolana, ten człowiek jest niemożliwy. Tylko się nie bój, zaufaj mi, bo jesteś dla mnie ważny...
sobota, 26 kwietnia 2014
wszystko po kolei.
Jestem w związku. A wiesz co jest najlepsze ? Że on patrzy na mnie tak jak jeszcze nikt nigdy. Boję się ludzi, ale ja czuję, że to jest to. Że to właśnie ten, który sprawi, że będę czuła się wyjątkowo. Już się tak czuję. daje mi tyle poczucia własnej wartości, że aż nie wiem co myśleć. Jest dobrze. Może być jeszcze lepiej.
wtorek, 15 kwietnia 2014
wspomnienia...
Wiesz dlaczego nie kupuję tych samych perfum wraz z ich zużyciem ?
Są tego 3 powody :
- Zwyczajnie nudzi mi się ten zapach.
- Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.
- Czując ponownie ten zapach wraca do mnie to, co było + do tego piosenki, które w tym czasie były u mnie na topie = to mieszanka wybuchowa.
Może i jestem dziwna, ale tak mam. Nie mam nic więcej do powiedzenia. Może tyle, że jak przestaniesz szukać na sile miłości to nagle robi się sznur adoratorów, szkoda tylko, że nie tych co ja bym chciała, ale to nie jest koncert życzeń przecież, prawda?
czwartek, 10 kwietnia 2014
!!!
Powiedz, że świat nie jest mały, a podejdę i Ci walnę !
Samotność ? Nie mam na nią czasu. Mam ją głęboko i szeroko gdzieś. I wiesz co ? Jestem z tego zadowolona. 0 problemów związanych z facetami - nie potrzebuję już was.
Samotność ? Nie mam na nią czasu. Mam ją głęboko i szeroko gdzieś. I wiesz co ? Jestem z tego zadowolona. 0 problemów związanych z facetami - nie potrzebuję już was.
niedziela, 23 marca 2014
' Samotność to taka straszna trwoga, ogarnia mnie, przenika mnie. '
Nikt już nie napisze, nikt nie zadzwoni, nikt nie przytuli mnie i nikt nie powie, że jestem dla niego ważna. SAMOTNOŚĆ. Znowu. Czuję tę cholerną pustkę, która wypełnia mnie od środka. Chcę, by ktoś w końcu zainteresował się mną i moim losem- tak po prostu, tak bezinteresownie...
piątek, 21 marca 2014
zawsze jest tak samo, nigdy inaczej.
Wiesz co, nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Skończyłam z naiwnością dawno temu i nadal będę się tego trzymać. sajonara.
wspomnienia krążą niczym odór przeszłości.
wspomnienia krążą niczym odór przeszłości.
środa, 19 marca 2014
.
Jednak trafiam tutaj po raz kolejny z powodu załamania nerwowego. Nie chce mi się już komentować tego wszystkiego, dlatego mogę napisać tylko tyle: każdy jest taki sam, obojętnie czy stary czy młody. KAŻDY. Bez jakiegokolwiek wyjątku. Mam tylko jedną prośbę, nigdy nie pozwólcie, żeby to się powtórzyło.
środa, 12 marca 2014
nie chcę.
Otóż nie. Nadeszła wiosna i od dzisiaj chce mi się żyć. Czuję, że moja matura to misja, którą muszę wypełnić. WZOROWO. Chociażby dać z siebie wszystko- tak będzie.
A miłość ? Nie ma jej, a przynajmniej nie dla mnie... Chciałabym tylko poczuć ciepło i bliskość osoby, ale widocznie nie jest mi to dane. Koniec z desperacją, będę żyć swoim życiem, a reszta jakoś sama się ułoży.
A miłość ? Nie ma jej, a przynajmniej nie dla mnie... Chciałabym tylko poczuć ciepło i bliskość osoby, ale widocznie nie jest mi to dane. Koniec z desperacją, będę żyć swoim życiem, a reszta jakoś sama się ułoży.
poniedziałek, 3 marca 2014
Historia kołem się toczy.
Dosłownie! Zapomniałam. Nareszcie zapomniałam o kimś, kto od początku znajomości miał mnie gdzieś. Ale nie jest lepiej. Bo jak zwykle powtórzył się standardowy schemat. To wszystko skończyło się tak samo. Teraz jestem na sto % pewna, że to właśnie ze mną jest coś nie halo.
Gruba, brzydka, głupia, pusta i naiwna. Pięć przymiotników opisujących mnie. Złe zło ze mnie. Tyle mam na dzisiaj do powiedzenia, bo znowu chce mi się płakać. Nie, nie zakochałam się, a odrobinkę zaangażowałam. Ja i mój okropny charakterek.
Zbyt dobra jestem dla tych, którzy mnie niszczą od środka. Przez których cierpię tak mocno. Dla mnie nie ma miłości. Żyj życiem samotnej Paryżanki, która nie tęskni i nic nie czuje... Amen.
Gruba, brzydka, głupia, pusta i naiwna. Pięć przymiotników opisujących mnie. Złe zło ze mnie. Tyle mam na dzisiaj do powiedzenia, bo znowu chce mi się płakać. Nie, nie zakochałam się, a odrobinkę zaangażowałam. Ja i mój okropny charakterek.
Zbyt dobra jestem dla tych, którzy mnie niszczą od środka. Przez których cierpię tak mocno. Dla mnie nie ma miłości. Żyj życiem samotnej Paryżanki, która nie tęskni i nic nie czuje... Amen.
niedziela, 23 lutego 2014
.
Mam pustkę w głowie. Chcę za wszelką cenę zapomnieć, to mnie wyniszcza od środka. Czuje jedno wielkie nic. Zawsze będzie dla mnie kimś ważnym, ale równocześnie będzie pierwszą osobą na liście do odstrzału. Minęło trochę czasu od naszego ostatniego spotkania, a to wszystko znów wraca. Nie chce, żeby wracało. Chcę tak bardzo mieć Cie tam gdzie Ty masz mnie, czyli w zadzie.
Mówił, że nie nadaje się do związku, a na popularnym portalu znalazł już sobie jakąś laskę, lajkuje wszystko co się da u niej. Pewnie wkręci jej taki sam kit jak mi z takim szczegółem, że nie potraktuje jej tak chamsko jak mnie. Nie wiem, skoro mój romans skończył się po krótkim okresie czasu (jak dwa poprzednie) to może rzeczywiście to ze mną jest jakiś problem? Mój problem jest jeden, chcę, by ktoś mnie pokochał, zabiegał o mnie i nie widział poza mną świata. Jestem kobietą, to oczywiste, że kobiety kochają być adorowane i utwierdzane w przekonaniu, że są potrzebne i kochane przez swoich facetów. Nigdy nie doświadczyłam tego tak na serio, bardzo bym chciała. To jest takie miłe i takie budujące... Wszytko, co działo się do tej pory było tylko złudzeniem. Wydawało mi się, że tak jest albo, że przynajmniej on się zmieni i mnie doceni.
Jestem naiwniaczką i mój drugi problem leży w tym, że jak się zakocham to jest KONIEC. On wtedy może traktować mnie jak kretynkę, a ja na to idę, nienawidzę tego, chciałabym się zmienić, ale nie mam już na to wpływu.
Znowu się użalam nad sobą, ale mam dosyć wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Chciałabym się tylko do Ciebie przytulić, nie musimy rozmawiać, chcę czuć, że jesteś i chcesz mnie kochać...
Mówił, że nie nadaje się do związku, a na popularnym portalu znalazł już sobie jakąś laskę, lajkuje wszystko co się da u niej. Pewnie wkręci jej taki sam kit jak mi z takim szczegółem, że nie potraktuje jej tak chamsko jak mnie. Nie wiem, skoro mój romans skończył się po krótkim okresie czasu (jak dwa poprzednie) to może rzeczywiście to ze mną jest jakiś problem? Mój problem jest jeden, chcę, by ktoś mnie pokochał, zabiegał o mnie i nie widział poza mną świata. Jestem kobietą, to oczywiste, że kobiety kochają być adorowane i utwierdzane w przekonaniu, że są potrzebne i kochane przez swoich facetów. Nigdy nie doświadczyłam tego tak na serio, bardzo bym chciała. To jest takie miłe i takie budujące... Wszytko, co działo się do tej pory było tylko złudzeniem. Wydawało mi się, że tak jest albo, że przynajmniej on się zmieni i mnie doceni.
Jestem naiwniaczką i mój drugi problem leży w tym, że jak się zakocham to jest KONIEC. On wtedy może traktować mnie jak kretynkę, a ja na to idę, nienawidzę tego, chciałabym się zmienić, ale nie mam już na to wpływu.
Znowu się użalam nad sobą, ale mam dosyć wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Chciałabym się tylko do Ciebie przytulić, nie musimy rozmawiać, chcę czuć, że jesteś i chcesz mnie kochać...
wtorek, 18 lutego 2014
Byłabyś szczęśliwa z mężczyzną, który traktuje Cię jak zwykłego człowieka ?
Tak jak wyżej, nie byłabym szczęśliwa, ale wiem, że go pokochałam. Tylko nie mogę pojąć dlaczego. Był zwykłym dupkiem, chamem i świnią. Wcale mu na mnie nie zależało, szkoda, że dowiedziałam się tego po wszystkim, ile tak na serio dla niego znaczyłam.
Byłam taka dobra, znosiłam wszystko dzielnie, nawet to czego nie cierpię-moja durna tolerancja.
Doskonale wiem, że był, jest i będzie chu*jem, ale kurde, nie mogę przestać o nim myśleć. Chciałabym odegrać się na nim i pokazać mu, że stracił kogoś kto serio był wstanie zrobić dla niego wszystko.
I ja się jeszcze odegram, udowodnię Ci, że jestem dziewczyną, którą straciłeś, a mogłeś mieć ją na zawsze !
Byłam taka dobra, znosiłam wszystko dzielnie, nawet to czego nie cierpię-moja durna tolerancja.
Doskonale wiem, że był, jest i będzie chu*jem, ale kurde, nie mogę przestać o nim myśleć. Chciałabym odegrać się na nim i pokazać mu, że stracił kogoś kto serio był wstanie zrobić dla niego wszystko.
I ja się jeszcze odegram, udowodnię Ci, że jestem dziewczyną, którą straciłeś, a mogłeś mieć ją na zawsze !
PS Największe tchórzostwo mężczyzny, to rozbudzić miłość w kobiecie,nie mając zamiaru jej kochać...
B.Marley
piątek, 31 stycznia 2014
Nagle tak cicho zrobiło się w moim świecie bez Ciebie.
Chciałam walczyć, ale to jak walka z wiatrakami. Skoro druga strona nie chce, to co ja mogę zrobić ? Jeszcze nigdy nie byłam tak zakochana jak teraz. Znowu będę to przeżywać cały rok. Przyrzekam, że już więcej się nie zaangażuję, bo po co mam znowu przechodzić przez to co teraz ? Narobił mi wielkich nadziei, a teraz nawet nie miał odwagi powiedzieć mi w twarz, że mnie nie chce.
A wiesz co jest najgorsze, że zaproponował mi przyjaźń ktoś, kto jest dla mnie wszystkim - chce się ze mną przyjaźnić. Ale ja wiem co z tego wynika: przyjaźń = nie odzywajmy się do siebie do końca życia.
To co zrobiłam wczoraj przerosło chyba moje umiejętności, w życiu nie pokazałam nikomu, że AŻ tak bardzo mi zależy, w sumie zawsze marzyłam o takim czymś, ale raczej, że ktoś zrobi to w moją stronę. W każdym bądź razie ja osobiście zmiękłabym. Ale co z tego, nie na wszystkich robi to takie wrażenie? Jak zawsze to JA musiałam dostać po dupie, a wiesz za co - za dobroć.
Przez przeszło tydzień zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że to KONIEC, nawet jadąc tam miałam to gdzieś, chciałam udowodnić sobie coś, ale sama do końca nie wiem co. To było coś w rodzaju ' pokażę Ci na co mnie stać ', a gdy go zobaczyłam wszystko wróciło. Nie czułam łez stając z nim i słuchając tych wszystkich gorzkich słów, że nawet nie chce spróbować ostatni raz, ale gdy weszłam do autobusu zaczęłam płakać jak głupia.
Nienawidzę go za to co mi zrobił, ale równocześnie nie mogę o nim zapomnieć o jestem zakochana jak ostatnia naiwna kretynka.
Teraz siedzę i ryczę jak głupia za kimś, kto już dawno o mnie zapomniał. Żałosne, prawda ? Przez chwilę byłam taka szczęśliwa, że idąc miastem w szarą pogodę uśmiechałam się jak nienormalna do wszystkich.
A teraz? Teraz mam ochotę się zabić. Coraz częściej o tym myślę chyba. Ale nie zrobię tego, bo jestem za słaba, ażeby to uczynić trzeba być odważnym.
Wiesz co jest jeszcze najgorsze ? Że znowu czuję tę pustkę, nie lubię tego.
Nie wiem dlaczego myślałam, że w końcu poznałam kogoś odpowiedniego. Potraktował mnie właściwie jak zabawkę, było miło i się skończyło. Nienawidzę tego, że jestem taka sentymentalna, ale nic na to nie poradzę. Jest może na to jakiś lek ? Bo chciałabym się wyleczyć i wrócić już do normalnego życia...
A wiesz co jest najgorsze, że zaproponował mi przyjaźń ktoś, kto jest dla mnie wszystkim - chce się ze mną przyjaźnić. Ale ja wiem co z tego wynika: przyjaźń = nie odzywajmy się do siebie do końca życia.
To co zrobiłam wczoraj przerosło chyba moje umiejętności, w życiu nie pokazałam nikomu, że AŻ tak bardzo mi zależy, w sumie zawsze marzyłam o takim czymś, ale raczej, że ktoś zrobi to w moją stronę. W każdym bądź razie ja osobiście zmiękłabym. Ale co z tego, nie na wszystkich robi to takie wrażenie? Jak zawsze to JA musiałam dostać po dupie, a wiesz za co - za dobroć.
Przez przeszło tydzień zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że to KONIEC, nawet jadąc tam miałam to gdzieś, chciałam udowodnić sobie coś, ale sama do końca nie wiem co. To było coś w rodzaju ' pokażę Ci na co mnie stać ', a gdy go zobaczyłam wszystko wróciło. Nie czułam łez stając z nim i słuchając tych wszystkich gorzkich słów, że nawet nie chce spróbować ostatni raz, ale gdy weszłam do autobusu zaczęłam płakać jak głupia.
Nienawidzę go za to co mi zrobił, ale równocześnie nie mogę o nim zapomnieć o jestem zakochana jak ostatnia naiwna kretynka.
Teraz siedzę i ryczę jak głupia za kimś, kto już dawno o mnie zapomniał. Żałosne, prawda ? Przez chwilę byłam taka szczęśliwa, że idąc miastem w szarą pogodę uśmiechałam się jak nienormalna do wszystkich.
A teraz? Teraz mam ochotę się zabić. Coraz częściej o tym myślę chyba. Ale nie zrobię tego, bo jestem za słaba, ażeby to uczynić trzeba być odważnym.
Wiesz co jest jeszcze najgorsze ? Że znowu czuję tę pustkę, nie lubię tego.
Nie wiem dlaczego myślałam, że w końcu poznałam kogoś odpowiedniego. Potraktował mnie właściwie jak zabawkę, było miło i się skończyło. Nienawidzę tego, że jestem taka sentymentalna, ale nic na to nie poradzę. Jest może na to jakiś lek ? Bo chciałabym się wyleczyć i wrócić już do normalnego życia...
wtorek, 28 stycznia 2014
nie zawiedź mnie !
W mojej pierwszej notce chciałabym poruszyć coś, co jest dla mnie mało zrozumiałe. Dlaczego ktoś robi zamieszanie w Twoim życiu, a później tak po prostu z niego znika ? Przyczyn może być wiele, bo ludzie są różni, ale bez słowa wyjaśnienia to już jest, prymitywnie mówiąc - chamstwo.
Zaczyna Ci na kimś zależeć, jest super i nie myślisz o tym, kiedy to się skończy, a kończy się wtedy, gdy jest najlepiej. Gdy wszystko jest tak jak być powinno. Gdy z fazy ' zauroczenia ' wchodzimy w fazę ' jesteś dla mnie kimś więcej, niż kolegą '.
Tchórzostwo. Zostawić kogoś na lodzie bez jakichkolwiek tłumaczeń. Dlaczego nie jesteś taki odważny i nie potrafisz zakończyć tego, co zacząłeś ? Fajnie jest narobić nadziei na COŚ, a później milczeć jak grób. Czy ja jestem idealna ? ZDECYDOWANIE nie. Bo nikt nie jest idealny. Ale wiadomo, że decydując się na związek musisz zaakceptować wady drugiego człowieka. Tym bardziej, że to Ty właśnie chciałeś spróbować. A najlepsze jest to, że kiedyś przeżyłeś to samo, a teraz dostarczasz mi identyczne emocjonalne jazdy. Czy ja już serio nic nie znaczę dla Ciebie? Po tych magicznych tygodniach, gdzie byłeś dla mnie wszystkim (i oczywiście jesteś i będziesz nadal). A wiesz czemu ? Bo przez chwile poczułam się przy Tobie inaczej, tak bardziej wyjątkowo. A później wiadomo jak to się skończyło, a raczej trwa nadal.
Zaczyna Ci na kimś zależeć, jest super i nie myślisz o tym, kiedy to się skończy, a kończy się wtedy, gdy jest najlepiej. Gdy wszystko jest tak jak być powinno. Gdy z fazy ' zauroczenia ' wchodzimy w fazę ' jesteś dla mnie kimś więcej, niż kolegą '.
Tchórzostwo. Zostawić kogoś na lodzie bez jakichkolwiek tłumaczeń. Dlaczego nie jesteś taki odważny i nie potrafisz zakończyć tego, co zacząłeś ? Fajnie jest narobić nadziei na COŚ, a później milczeć jak grób. Czy ja jestem idealna ? ZDECYDOWANIE nie. Bo nikt nie jest idealny. Ale wiadomo, że decydując się na związek musisz zaakceptować wady drugiego człowieka. Tym bardziej, że to Ty właśnie chciałeś spróbować. A najlepsze jest to, że kiedyś przeżyłeś to samo, a teraz dostarczasz mi identyczne emocjonalne jazdy. Czy ja już serio nic nie znaczę dla Ciebie? Po tych magicznych tygodniach, gdzie byłeś dla mnie wszystkim (i oczywiście jesteś i będziesz nadal). A wiesz czemu ? Bo przez chwile poczułam się przy Tobie inaczej, tak bardziej wyjątkowo. A później wiadomo jak to się skończyło, a raczej trwa nadal.
A.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

