Chciałam walczyć, ale to jak walka z wiatrakami. Skoro druga strona nie chce, to co ja mogę zrobić ? Jeszcze nigdy nie byłam tak zakochana jak teraz. Znowu będę to przeżywać cały rok. Przyrzekam, że już więcej się nie zaangażuję, bo po co mam znowu przechodzić przez to co teraz ? Narobił mi wielkich nadziei, a teraz nawet nie miał odwagi powiedzieć mi w twarz, że mnie nie chce.
A wiesz co jest najgorsze, że zaproponował mi przyjaźń ktoś, kto jest dla mnie wszystkim - chce się ze mną przyjaźnić. Ale ja wiem co z tego wynika: przyjaźń = nie odzywajmy się do siebie do końca życia.
To co zrobiłam wczoraj przerosło chyba moje umiejętności, w życiu nie pokazałam nikomu, że AŻ tak bardzo mi zależy, w sumie zawsze marzyłam o takim czymś, ale raczej, że ktoś zrobi to w moją stronę. W każdym bądź razie ja osobiście zmiękłabym. Ale co z tego, nie na wszystkich robi to takie wrażenie? Jak zawsze to JA musiałam dostać po dupie, a wiesz za co - za dobroć.
Przez przeszło tydzień zdążyłam przyzwyczaić się do tego, że to KONIEC, nawet jadąc tam miałam to gdzieś, chciałam udowodnić sobie coś, ale sama do końca nie wiem co. To było coś w rodzaju ' pokażę Ci na co mnie stać ', a gdy go zobaczyłam wszystko wróciło. Nie czułam łez stając z nim i słuchając tych wszystkich gorzkich słów, że nawet nie chce spróbować ostatni raz, ale gdy weszłam do autobusu zaczęłam płakać jak głupia.
Nienawidzę go za to co mi zrobił, ale równocześnie nie mogę o nim zapomnieć o jestem zakochana jak ostatnia naiwna kretynka.
Teraz siedzę i ryczę jak głupia za kimś, kto już dawno o mnie zapomniał. Żałosne, prawda ? Przez chwilę byłam taka szczęśliwa, że idąc miastem w szarą pogodę uśmiechałam się jak nienormalna do wszystkich.
A teraz? Teraz mam ochotę się zabić. Coraz częściej o tym myślę chyba. Ale nie zrobię tego, bo jestem za słaba, ażeby to uczynić trzeba być odważnym.
Wiesz co jest jeszcze najgorsze ? Że znowu czuję tę pustkę, nie lubię tego.
Nie wiem dlaczego myślałam, że w końcu poznałam kogoś odpowiedniego. Potraktował mnie właściwie jak zabawkę, było miło i się skończyło. Nienawidzę tego, że jestem taka sentymentalna, ale nic na to nie poradzę. Jest może na to jakiś lek ? Bo chciałabym się wyleczyć i wrócić już do normalnego życia...
Samobójstwa są dla tchórzy, szczególnie tych, którzy boją się zobaczyć co będzie dalej, poznać nowe sytuacje. Życie ( w smutku, ale życie ) = odwaga.
OdpowiedzUsuń2 strony medalu...
OdpowiedzUsuń